Czy w tym roku, mimo kryzysu, PKP Cargo zorganizują swoją sztandarową imprezę kolejową pod nazwą Parada Parowozów?

Parada Parowozów - Wolsztyn 2008
Mimo kryzysu (ale przecież już się ponoć skończył) PKP Cargo najprawdopodobniej zorganizuje w tym roku swoją sztandarową imprezę kolejową pod nazwą Parada Parowozów, która jak co roku, odbyć się ma w Wolsztynie niedaleko Poznania. Na stronie internetowej Parowozowni podano już termin imprezy – ma to być 1 maja 2010 roku. Tu rodzi się pytanie: czy tegoroczna impreza planowana jest jako tylko jednodniowa? Oby ten pesymistyczny scenariusz się nie sprawdził i Parada, zgodnie z tradycją i nadziejami miłośników kolei, odbędzie się jako dwudniowe przedsięwzięcie.

Parada Parowozów - Wolsztyn 2008
Poprzednie Parady Parowozów były zawsze dwudniowe. Pierwszy dzień był przygotowany z myślą o szerokiej publiczności: pokazy sprawności drużyn parowozowych, konkursy, festyny itp. a także pokaz Światło Para i Dźwięk oraz oczywiście sama Parada Parowozów, podczas której parowozy prezentowały się publiczności razem i każdy z osobna podczas kilku serii przejazdów przez stację. Drugi dzień był już imprezą dla nieco węższego grona miłośników kolei – przejazdy pociągami retro z fotostopami. Jeśli by tego drugiego dnia miało zabraknąć to byłoby niedobrze.
Warto też wspomnieć tu o samej wolsztyńskiej Parowozowni. Jest to ostatnia czynna parowozownia w Europie obsługująca codzienny ruch pociągów jeżdżących w trakcji parowej na trasie z Wolsztyna do Poznania. Już nigdzie na naszym kontynencie nie zobaczymy rozkładowego, otulonego dymem i parą pociągu wyjeżdżającego ze stacji. Dlatego do Wolsztyna przyjeżdżają turyści nie tylko z Polski, ale także Niemiec, Czech, Węgier, Francji, Wielkiej Brytanii a nawet z Japonii – tylko po to aby zobaczyć autentyczny parowóz pełniący swoją codzienną kolejową służbę.
Jak podaje Wikipedia, pierwsza Parada Parowozów odbyła się w 1993 roku i była raczej nieudaną imprezą. Kolejne przyciągały już coraz większą rzeszę osób chcących zobaczyć ostatnie czynne parowozy. W 2007 roku Parada Parowozów została połączona z setną rocznicą założenia parowozowni i ściągnęła rekordową liczbę odwiedzających – 20 tyś. Obecnie każda z parad ściąga do Wolsztyna tysiące turystów z Polski i ze świata. Celem organizacji parad było zwrócenie uwagi ludzi na te zanikające już symbole techniki, oraz znalezienie osób i firm które mogłyby pomóc w renowacji i remontowaniu zabytkowego taboru. W 2003 roku parowozownię wraz z całym zabytkowym zapleczem przejęła i utrzymuje spółka PKP Cargo S.A. która jest także organizatorem parad.
Rekrutacja respondentów to niełatwe zadanie – wymaga wiedzy i doświadczenia. Problemem jest nie tylko zweryfikowanie respondenta, ale niekiedy nawet znalezienie go, w szczególności kiedy mamy zrekrutować np. lekarzy wąskiej specjalizacji, wysokich urzędników albo kadrę zarządzającą wysokiego szczebla. Wtedy jest problem już z samym dotarciem do takich respondentów. Tylko doświadczeni rekruterzy są w stanie w krótkim czasie znaleźć prawidłowych respondentów na badanie rynku.
Prawdziwą zmorą są tak zwani zawodowi respondenci. Są to ludzie, którzy traktują chodzenie na grupy jako źródło stałego dochodu. Jak powszechnie wiadomo, respondent nie może uczestniczyć w badaniu rynku częściej niż pewien raz określony czas (niekiedy są wyjątki od tej reguły, ale to bardzo rzadka sprawa). Poza tym zachodzi domniemanie, że taki zawodowy respondent jest po prostu kłamcą. Eliminowanie takich nieuczciwych respondentów to ważny element pracy koordynatora realizacji badań, tym bardziej, że nieuczciwość zawodowego respondenta często idzie w parze z nieuczciwością rekrutera. Z takimi rekruterami rozwiązuje się umowę.
Dobrze przeprowadzona rekrutacja na focusy to nie tylko znalezienie respondenta i zaproszenie go na wywiad. To także co najmniej dwuetapowa kontrola spełniania kryteriów. Przed badaniem należy do respondenta zadzwonić i przepytać ponownie z kryteriów rekrutacji. Tuż przed samym wywiadem robi się to ponownie – wszystko po to aby mieć stuprocentową pewność jakości rekrutacji. To bardzo ważne, bo koszt powtórzenia grupy (nie licząc straty czasu) jest zdecydowanie zbyt wysoki – a błędy rekrutacji niemal zawsze ujawnią się podczas badania. A ponadto przecież chodzi o otrzymanie rzetelnych i wiarygodnych informacji. Dlatego profesjonalna rekrutacja respondentów jest tak ważna.
Nie każdy nadaje się na rekrutera. To zawód wymagający posiadania określonych cech osobowościowych. Nie dość, że trzeba być dokładnym, sumiennym i terminowym, to jeszcze trzeba umieć docierać do ludzi. Coś jak przedstawiciel handlowy – wyrzucają go drzwiami, to wchodzi oknem. Często musi przełamać opory respondenta, a niekiedy zmagać się np. z sekretarkami broniącymi dostępu do swoich dyrektorów. Aby więc być skutecznym rekruterem trzeba mieć po prostu to coś. I nie jest to coś czego można się nauczyć – z tym się człowiek rodzi i to ma, albo powinien szukać innej pracy. Zaś rolą koordynatora badań czy też kierownika działu realizacji badań jest m.in. zbudowanie zespołu skutecznych i terminowych rekruterów. Dlatego jeśli szukasz firmy, która profesjonalnie zrekrutuje ci respondentów na focusy – powierz to zadanie firmie z możliwie dużym doświadczeniem.
Każdy śpiewać może, trochę lepiej lub trochę gorzej… Czasami człowiek musi, inaczej się udusi – tak głoszą słowa popularnej piosenki. Prawda to, człowiek bez muzyki żyć nie może i każdy od czasu do czasu musi sobie pośpiewać. Ale żeby móc sobie pośpiewać trzeba znać nie tylko melodię, ale także teksty piosenek, w szczególności gdy tekst utworu jest w języku obcym – wtedy wiadomo, że trudniej jest rozróżnić poszczególne słowa i zrozumieć tekst.
W takich sytuacjach z pomocą przychodzi nam internet, w którym z łatwością odnajdziemy setki stron internetowych zawierających teksty piosenek naszych ulubionych wykonawców. Będą to zarówno oficjalne strony zespołów, strony fanklubów, strony prowadzone przez niezrzeszonych fanów a także witryny zawierające teksty piosenek wielu wykonawców.
Warto jednak przejrzeć co najmniej kilka stron aby znaleźć taką z poprawnymi tekstami – nieraz miałem okazję trafić na taką witrynę gdzie jej autor zamieszczał teksty spisywane ze słuchu i wszystko wskazywało na to, że jest kompletnie głuchy – pełno błędów rzeczowych i ortograficznych. Ja rozumiem, że artyści posługują się niekiedy dużą dozą abstrakcji, ale teksty piosenek prawie zawsze mają jakiś sens. A te spisane ze słuchu, ze strasznymi błędami po prostu były bez sensu, ale właściciela strony to nie zastanowiło. Widać miał problemy nie tylko ze słuchem.
A więc śpiewajmy ile się da! Nie żałujmy sobie. Nawet jeśli nie jesteśmy wybitnie uzdolnieni na tym polu – wtedy po prostu nie róbmy tego publicznie. Ale na pewno przynajmniej przeczytajmy choć raz tekst piosenki i nie kaleczmy języka, zarówno obcych jak i ojczystego. Choćby tylko tyle (i aż tyle) zróbmy dla muzyki. Do zobaczenia na festiwalu w Opolu! :-)
Pierwsze parowozy wyruszyły na żelazne szlaki rzecz jasna w Wielkiej Brytanii – kolebce kolei żelaznych. Wkrótce trafiły także do Europy kontynentalnej, by w zawrotnym tempie rozjechać się po wszystkich krajach i zamieszkać tu na stałe, także na ziemiach polskich znajdujących się wtedy pod zaborami. Sieć kolejowa rozwijała się. Wraz z nią rozwijały się miasta i wsie. Miejscowości które kolej pomijała ulegały szybkiej degradacji. Z kolei żyły całe miasteczka a kolejarz to było panisko – świetnie zarabiał, miał niezłą opiekę socjalną i cieszył się uznaniem społecznym – nie to co dziś, niestety.

Parowozy to magiczne maszyny. Dla wielu sympatyków kolei parowozy są esencją kolejnictwa, wyznacznikiem prawdziwej kolei. Stal, w której spotykają się dwa potężne żywioły – ogień i woda. Te dwa żywioły dają życie parowozowi. Te owiane kłębami dymu i pary stalowe kolosy mają w sobie tak wiele czaru, którego magii, której pozbawione są współczesne lokomotywy spalinowe i elektryczne. Parowozy były od początku istnienia kolei żelaznych aż do lat powiedzmy siedemdziesiątych podstawowymi pojazdami trakcyjnymi. Dziś są już tylko historią…
Jeśli chodzi o Polskę, to koleje najszybciej rozwijały się w zaborze pruskim – tu czyniono najwięcej inwestycji w kolej. Nic dziwnego – bogaty, uprzemysłowiony Śląsk musiał i mógł mieć kolej, więc ją miał. Prusom niewiele ustępowały Austro-Węgry, aczkolwiek biedna rolnicza Galicja była w tej kwestii nieco zaniedbana. Na szczęście poza względami ekonomicznymi znaczenie miały tu także względy militarne – w tamtych czasach nie dawało się wygrywać wojen bez dobrze rozwiniętej sieci kolejowej. Najgorzej było w zaborze rosyjskim. Tutaj oprócz polityki rosyjskiej na przeszkodzie stało też łapownictwo i złodziejstwo. Ale mimo to kolej powstała.
Najciekawsze parowozy moim zdaniem to Ty2 – takie oznaczenie na PKP nosiły poniemieckie parowozy wojenne, które u Niemców miały oznaczenie BR52. Mówię o nich, że były to parowozy, które zmieniły oblicze Europy – najpierw ją rujnując a potem odbudowując ze zniszczeń wojennych. Ty2 to lekki parowóz towarowy zbudowany przez nazistów specjalnie na potrzeby wojny z ZSRR. Bardzo prosta, zestandaryzowana konstrukcja, tani w produkcji i eksploatacji, łatwy w naprawach, ocieplony na rosyjskie zimy, zadowalał się nawet byle jakim paliwem, potrafił jeździć po marnej jakości szynach (jak to na wojnie – wysadzane w powietrze i łatane byle szybko). Po prostu były to doskonałe parowozy na wojnę z ZSRR. Dzięki tym cechom doskonale sprawdzały się po wojnie w zniszczonej Polsce. Eksploatowane je aż do lat dziewięćdziesiątych, niektóre z nich zachowano do dziś do celów muzealnych. Kilka jest czynnych i obsługują np. pociągi turystyczne w sezonie letnim.
Parowozjada to coroczna impreza kolejowa, która zazwyczaj odbywa się w Chabówce i niekiedy także w jednej z sąsiednich miejscowości, np. w Rabce Zaryte albo w Chabówce. Tegoroczna impreza odbędzie się tylko w Chabówce, ale zgodnie z tradycją potrwa dwa dni a Miłośnicy Kolei (zwani w skrócie MiKolami) nie powinni narzekać na brak atrakcji – poza prezentacją parowozów, będzie można przejechać się w kabinie parowozu, odbyć przejażdżkę pociągami retro albo pojeździć drezynami. W programie jest także widowisko muzyczne pt. Kolej na musicale.
Z początku nie było pewności czy impreza się odbędzie – kruki na niektórych forach dyskusyjnych krakały czarne scenariusze, że ze względu na kryzys PKP Cargo SA (główny organizator Parowozjady) zrezygnuje z jej organizowania. Na szczęście dla Miłośników Kolei te czarne wróżby spełzły na niczym i Parowozjada 2009 odbędzie się. Chociaż być może faktycznie coś było na rzeczy – kryzys jest faktem (ponoć medialnym tylko, ale jednak) a informacje odnośnie decyzji i programu Parowozjady jakoś nie napływały…
Parowozjada 2009 odbędzie się pod hasłem "Już od pokoleń kochamy kolej". Do Chabówki będzie można dojechać ogólnodostępnymi pociągami retro z Krakowa Głównego, Zakopanego i Mszany Dolnej. Podczas imprezy zostaną zaprezentowane parowozy Ol12-7, Ty2-911, Ty2-953, TKt48-191, TKh49-1, Pt47-65 (Wolsztyn) i Tr5-65 (Wolsztyn). Odbędą się także zawody sprawnościowe drużyn parowozowych. Ponadto po raz pierwszy zorganizowane zostaną pokazy kulisów pracy warsztatów parowozowych. Będzie możliwość poznania zasady działania podnośnika Teudtloffa, żurawia wodnego, zapadni trakcyjnej, odlewni, kuźni oraz podnośników Kutruffa.
Specjalnie dla Miłośników Kolei zostaną też zorganizowane przejazdy pociągami retro po niezelektryfikowanych liniach z tzw. fotostopami. Fotostopy to specjalnie wyznaczone miejsca gdzie można wysiąść z pociągu i zająć dobre miejsca do fotografowania. Następnie pociąg cofa się i przejeżdża jeszcze raz tak aby można było zrobić ciekawe zdjęcie pociągu prowadzonego przez dymiący parowóz. Właśnie dlatego wybiera się do tego celu linie niezelektryfikowane, aby zachować maksimum klimatu. Oczywiście miejsca do fotostopów powinny mieć także malowniczy krajobraz a takich na szczęście w Galicji nie brakuje.
A zatem Parowozjada 2009 już wkrótce – do zobaczenia w Chabówce!
Jak podaje Wikipedia, zapalenie pęcherza moczowego to najczęstszy, przeważnie bakteryjny stan zapalny dróg moczowych, dotyczy błony śluzowej pęcherza moczowego. Najczęstszym patogenem jest pałeczka okrężnicy (Escherichia coli) oraz inne bakterie jelitowe, szczególnie z rodzajów: Staphylococcus i Enterococcus. Zapalenie często dotyczy seksualnie aktywnych kobiet w wieku 20-50 lat i dlatego inną nazwą tego stanu jest “zapalenie pęcherza miodowego miesiąca”.
Definicja bardzo mądra – medyczna. Poważna. Bo i zapalenie pęcherza to poważna sprawa – teoretycznie może prowadzić nawet do śmierci. Pomijając nawet taki scenariusz jest to i tak poważna choroba. Dlatego dziwi mnie niepomiernie, że dużo ludzi zamiast iść do lekarza, poszukuje po internecie jakiś znachorskich sztuczek typu herbatki czy nasiadówki w magicznych roztworach. Zapalenie pęcherza to nie katar, samo nie przejdzie. No ale skoro są masochiści, którzy zamiast się leczyć wolą się męczyć – ich sprawa…
Filmy korporacyjne, jak sama nazwa wskazuje, są filmami poświęconymi danej korporacji a właściwie firmie lub organizacji. Filmy korporacyjne mają za zadanie przedstawić firmę w pozytywnym świetle, pokazać jej zalety, skuteczność, przyjazność, zaprezentować ofertę, czasem także pokazać działalność firmy na rzecz społeczności lokalnej, no, słowem zareklamować firmę jako taką.
Filmy korporacyjne przydają się np. przy wchodzeniu na giełdę, przy pozyskiwaniu nowych partnerów biznesowych, w kontaktach z mediami, można z nich przygotować skrótowy materiał do emisji w telewizji, można je też zamieścić w internecie.
Jeśli wybierasz się na study in australia, a interesują cię studia na poziomie magisterskim, bądź doktoranckim, potrzebujesz specjalnej wizy. Master and Doctorate się nazywa i jest niezbędna dla wszystkich chcących kształcić się na tych stopniach nauczania (Masters Degree i Doctoral Degree). Czasem zdarza się tak, że aby studiować na Australian universities trzeba zrobić kurs przygotowawczy. Jeśli taki przypadek dotyczy Ciebie potrzebujesz innego rodzaju wizy – Non-award Foundation Studies/Other. Wiza ta dotyczy wszystkich kursów, które nie kończą się otrzymaniem certyfikatu. Więcej informacji otrzymasz wchodząc na stronę ambasady lub uniwersytetu, który Cię interesuje. Przypominam, że student visa Australia pozwala Ci równocześnie obok nauki pracować 20 godzin tygodniowo.
Kursy językowe za granicą to nie jest propozycja tylko dla bogatych. Przecież od razu nie trzeba jechać z prywatnym nativem do okoła świata. Można skorzystać na początek z jakiegoś programu wymiany we własnym liceum, gimnazjum, czy postarać się o wyjazd z programu Sokrates Erasmus, jeśli ktoś studiuje. Szerze pisząc wakacyjny wyjazd do zbierania truskawek, może być tyle samo warty co nauka za granicą. Oczywiście nic nie zastąpi dobrego, intensywnego kursu w małych grupach. Ale czas poświęcony na kurs to tylko część, którym będziesz dysponowała/dysponował. Jeżeli założysz sobie, że się gdziesz zaczepisz, aby sobie dorobić, to taki wakacyjny obóz językowy może dla Ciebie skończyć się na małym plusie. Wszystko zależy od Twoej obrotności. Ogólnie języki kochają obrotnych i dynamicznych. Dopiero później skłanijąc się ku pilnym. Żywy język, to język interesu, język tego co chcesz załatwić. Jeśli chcesz mieć kursy języka angielskiego za granicą za darmo, albo prawie darmo, to otwórz własny interes. Zacznij szukać angielskojęzycznych klientów i jeździć na spotaknia biznesowe. Twój język będzie się wtedy rozwijał być może szybciej niż stan Twojego konta. Do odezwania. Jeśli masz w tym biznes, to choćby w Esperanto.
Koleje dużych prędkości w Polsce – takie stwierdzenie wg ogółu brzmi śmiesznie albo jak z opowieści science-fiction. Tymczasem dużo i szybko się zmienia w tym temacie.
Faktycznie, koleje w Polsce są zacofane w stosunku do kolei np. niemieckich, ale m. in. dzięki Euro 2012, środkom z UE i staraniom wielu, często anonimowych dla ogółu ludzi koleje w Polsce rozwijają się. Pierwsze efekty już widać – np. szlak do Poznania i dalej do granicy z Niemcami jest już przygotowany do prędkości 160 km/h. Są plany modernizacji Centralnej Magistrali Kolejowej tak abyśmy na mecze Euro 2012 mogli dojeżdżać koleją z prędkością 200 km/h. PKP Intercity zakupiło 10 nowoczesnych lokomotyw (Siemens Eurosprinter) mogących rozwijać prędkość do 230 km/h (pierwsza lokomotywa już jest w Polsce) a do tego PKP Intercity ogłosiło przetarg na dostawę 20 składów zespolonych, czyli pociągów dużych prędkości – mają jeździć z prędkościami 220-250 km/h.
Wszystko to razem daje całkiem optymistyczny obraz nadchodzącej przyszłości – koleje w Polsce w ciągu najbliższych kilkunastu lat powinny osiągnąć poziom porównywalny z czołówką Europy. Trzymam kciuki!